poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wizerunek. O atrybutach słów kilka (1)


Dziś postawiłam sobie niewygodne pytanie i - niejako przy okazji - postanowiłam zastanowić się chwilę nad atrybutami przywódcy. Atrybut to coś, co opisuje przywódcę jest jak korona i berło. Najważniejsze, podstawowe, to coś po czym można rozpoznać przywódcę, co go wyróżnia spośród tysiąca innych osób. Charyzma? Może i tak. Ale jest coś jeszcze.

Trudne pytanie


Niby dlaczego ktokolwiek miałby uważać ciebie czy mnie za swojego przywódcę? Nazwanie się przywódcą z nikogo przywódcy nie uczyni, zwolenników nie zgromadzi. Mianowanie na stanowisko kierownicze też nie sprawi, że ktokolwiek stanie się nagle dla kilkunastu czy kilkudziesięciu osób "przywódcą". Gdyby tak zapytać kierownika po szkoleniu z kierowania czy przywództwa, dlaczego ktokolwiek miałby jego akurat uważać za przywódcę, jestem przekonana, że zapadłaby głucha cisza. A jestem o tym przekonana dlatego, że kiedyś - zainspirowana jednym z artykułów w HBR Polska - zapytałam o to kilku znajomych, bardzo rozgadanych i pewnych siebie świeżo mianowanych kierowników liniowych. Odpowiedzią była konsternacja "no jak to?", "a co nie?"... 



Biorąc pod uwagę to jak wiele cech / umiejętności definiuje się jako kompetencje przywódcze, trudno jest jednoznacznie powiedzieć, co konkretnie sprawia, że tę czy tamtą osobę ktoś inny uważa za swojego przywódcę. Lista kompetencji jest zbyt długa. Okoliczności, sytuacja gospodarcza, polityczna i społeczna także nie pozostaje bez znaczenia. Można jedynie podejrzewać, które kompetencje, cechy, umiejętności okażą się kluczowe.
W różnego rodzaju pracach odnoszących się do przywództwa w organizacjach biznesowych podkreśla się znaczenie umiejętności inspirowania innych. Można to osiągnąć poprzez korzystanie z czterech "właściwości", których brak jest zazwyczaj przyczyną nieskuteczności przywódcy: przemyślane okazywanie niektórych słabości, zdolność zbierania i interpretowania miękkich danych, okazywanie empatii, umiejętne wykorzystanie posiadanych cech wyróżniających przywódcę wśród innych. Choć owe "właściwości" nie gwarantują osiągania sukcesów, to jednak należy zaznaczyć, że osoba wykorzystująca je inspiruje i wkrada się w umysły i serca innych. Nie wszystkich oczywiście.
Obrazy komercyjne
W takim prostym odbiorze przywództwa tudzież liderowania sądzi się, że lider to zawsze więcej, mocniej, bardziej, jak dom to wielki, jak samochód to duży, jak zegarek to drogi, itd. Bo lider to człowiek sukcesu, nie tylko je odnosi ale również umiejętnie to pokazuje. Chociaż... te zewnętrzności czasem są odzwierciedleniem zarozumialstwa i tandety a nie przywództwa jako takiego... Poza tym ów lider nieco ryzykuje budując komercyjny obraz "swojego" przywództwa, bo często robi to na kredyt.






Tendencja jest taka: kiedy zmienia się moja sytuacja, zyskuję kontrolę nad sobą tudzież innymi (co wiąże się np. z podwyżką) w pierwszej kolejności staram się wpłynąć na przestrzeń wokół. Bo na przestrzeń łatwiej wpłynąć niż na ludzi. Bo rzecz jest bardziej posłuszna od żywej tkanki.  Tak zaobserwowałam. I dlatego w sytuacji awansu podejrzewam większość z nas ma ochotę zrobić remont, zmienić mieszkanie na dom, kupić nowy samochód, zacząć ubierać się i bywać w miejscach zgodnych z nowym statusem. Zmiana to zmiana, musi być widoczna dla mnie i dla innych. Ducha wszak nie widać, widać przedmioty, ciało, przestrzeń.
Zastanawiałam się kiedyś nad obrazami przywództwa i doszłam do wniosku, że zbyt często awans / zmiana statusu nie wywołuje takiego wewnętrznego przeobrażenia się ze "zwykłego" człowieka w lidera a raczej zaczyna się i kończy na nałożeniu "mejkapu" :) Nie wnikam tu w wypełnianie obowiązków. Bez tej wewnętrznej przemiany trudno jednakże mówić o przywództwie. Zmieniając przestrzeń, wizerunek można sobie pomóc - to oczywiste, ale to nie wystarczy na dłuższą metę. Bo można kiedyś pozostać z trzydziestoletnim kredytem na karku i bez zwolenników ;)
Słabeusze
Nikt nie lubi przyznawać się do własnych słabości czy wad, czasem jednak słabość może być atutem. Można to wyczytać z różnego rodzaju zbiorów porad dla menadżerów - przywódców. Wtedy jest się bardziej "ludzkim", "bliżej podwładnych", itd. Jednakże słabości nie są promowane, nikt się nimi nie zachwyca, nie stawia na piedestale. A zatem? Wybiórcze okazywanie słabości to rodzaj socjotechniki? Czasem tak, o ile okazanie słabości jest świadome, celowe i zamierzone.







Świadomie przecież okazujemy słabości dość powszechnie i w życiu prywatnym, i zawodowym. Jest to element "gry płci", podrywu. Słabością łatwo usprawiedliwić zły uczynek, brak chęci, lenistwo, itd. Rozpowszechniając wiedzę o słabości można nawet przerzucić jakieś obowiązki na rodzinę, kolegów, współpracowników. W przypadku lidera, "publiczną" słabość należy dobrze przemyśleć. Nie może ona podważać kompetencji kierowniczych ani sugerować zbyt małej wiedzy czy też braku zaangażowania się w obowiązki zawodowe.
Nawet jeżeli w procesach zarządzania ludźmi okazywanie słabości ociepla wizerunek lidera, to w przypadku przywództwa tradycyjnego o słabościach przywódców po prostu się nie mówi. W materiałach etnograficznych po które sięgam pracując nad książką, przywódców, królów przedstawia się wyłącznie w kontekstach władzy, autorytetu i dystansu wobec podwładnych. Całkiem tak jakby przywódca tradycyjny żył w dwóch światach: jako przywódca i jako osoba prywatna (bo jakieś życie prywatne wiedzie). Funkcja lidera odziera go z niedoskonałości, choć doskonały nie jest. Nikt nie kontempluje jego działań nie związanych ze sprawowaniem władzy mówiąc o przywództwie i nikt nie ocenia jego postępowania w kontekstach słabości. Lider ma być silny, bo ma zapewnić jedność grupie, stabilizację, bezpieczeństwo i zachowanie tradycji. Zresztą w kulturach tradycyjnych (tzw. "prymitywnych") lokalny lider był często utożsamiany z bóstwem i pełnił funkcję religijną.
Nikt nie jest doskonały. I nikt doskonały nie będzie. Kompetencje jednak wzmacniamy a ze słabościami walczymy. Może nie warto z nimi walczyć? Albo przynajmniej nie ze wszystkimi. Jakąś słabostkę warto zostawić na wypadek... liderowania.



www. leadership.blox.pl
Fot.: Ida